Zielarstwo Polskie ma kilkusetletnie tradycje. Mogło to być dumą polskiego społeczeństwa z właściwego korzystania z Darów Natury i jeszcze większego rozwoju ziołolecznictwa. Mogło, ale nie jest, bo obecny Rząd Rzeczypospolitej Polskiej tego nie chce.
Protest w obronie Zielarstwa Polskiego
Od jesieni ub.r. urzędnicy Ministerstwa Zdrowia rozpoczęli utrudnianie dostępu społeczeństwa do naturalnych metod i preparatów. Było to, jak informowali, w związku z wprowadzaniem dyrektyw Unijnych i to, jak cynicznie się mówi, dla dobra społeczeństwa. Społeczeństwo, dla swojego dobra, pozbawione będzie możliwości wyboru jakimi metodami będzie przeprowadzać profilaktykę zdrowotną. Czy to nie są próby gwałcenia swobód obywatelskich?
Na pierwszy ogień poszły sklepy zielarskie, którym zabroniono rozprowadzanie paraleków i preparatów ziołowych, które od lat były ich domeną. W sprawę włączono, popierające rząd, niektóre media. Naturalne zioła i witaminy szkodzą – rozpisywały się gazety i domagały się, by wszystko było pod kontrolą farmaceutów z aptek.
W październiku 2009 r Minister Ewa Kopacz, wydała rozporządzenie, które zakazywało sklepom zielarsko-medycznym sprzedaży podstawowych, ziołowych produktów leczniczych. Resort cynicznie zapewniał, że chodzi o bezpieczeństwo pacjentów, by w zielarniach nie sprzedawano naturalnych preparatów, szkodzących zdrowiu. Urzędnicy zapomnieli, że od lat zielarnie muszą prowadzić fachowcy, mający odpowiednie przygotowanie i wykształcenie.
Musimy wycofać z obrotu ponad tysiąc rodzajów produktów ziołowych – informował na początku roku p. Ryszard Zaremba z Polskiej Izby Zielarsko Medycznej i Drogeryjnej – uważamy, że rozporządzenie Ministra Zdrowia ma dla nas charakter krzywdzący i dyskryminujący.
Czy to nie powinno być sprawdzone przez niezależną Prokuraturę pod klauzulą podejrzenia popełnienia przestępstwa przez urzędników, którzy zakazują społeczeństwu wyboru zdrowotnych metod profilaktycznych?
W marcu br.r. Ministerstwo przekazało do konsultacji kolejne rozporządzenie. Jeżeli wejdzie ono w życie, to w sklepach zielarskich nie będzie można sprzedawać następnych około tysiąca preparatów ziołowych. To ostatecznie zlikwiduje ziołolecznictwo, a sklepy zielarskie przestaną istnieć – podkreślają przedstawiciele zielarzy.
Po wyczerpaniu się zapasów zielarze nie mogą już handlować tak popularnymi lekami ziołowymi, jak witamina C, pasta cynkowa czy jodyna. Z obrotu będą musieli też wycofać wiele znanych ziół i naturalnych preparatów, w tym olej rycynowy, olejek kamforowy, białą wazelinę, sól bocheńską i maść borowinową i wiele innych.
– Klienci sklepów zielarskich nie są w stanie zrozumieć, dlaczego niektórych ziół nie mogą kupić – wołali na łamach niektórych gazet przedstawiciele zielarzy.
W maju b.r. POLSKA IZBA ZIELARSKO-MEDYCZNA I DROGERYJNA w Katowicach rozesłała po internecie wezwania do zielarzy. W wyniku ograniczeń wprowadzonych w drodze rozporządzeń przez Ministerstwo Zdrowia, by realizować postanowienia Unijne w sprawie ograniczenia dostępu do naturalnych preparatów i ziół, sklepy zielarsko-medyczne znalazły się w tragicznej sytuacji i stoją na skraju bankructwa - pisze w apelu Prezes Izby p. Piotr Duda.
Oto fragmenty petycji:
Polska Izba Zielarsko-Medyczna i Drogeryjna podjęła szereg prób mających zapobiec likwidacji sklepów, a co za tym idzie pogorszeniu sytuacji producentów leków roślinnych , plantatorów ziół i producentów zdrowej żywności. Nasze starania rozważania problemów w drodze dialogu spełzły na niczym. Ministerstwo Zdrowia nie odpowiada na nasze próby porozumienia się i stoi na twardym stanowisku,które nieuchronnie musi doprowadzić do likwidacji sklepów zielarsko-medycznych.
Izba zorganizowała protest i manifestację w Warszawie
W dniu 19.maja br. r. o godz. 11 w kościele św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży w Warszawie została odprawiona Msza Święta w intencji Zielarstwa Polskiego. Po mszy protestujący przemaszerowali pod gmach Sejmu, gdzie chcieli domagać się spotkania i rozmów z premierem Waldemarem Pawlakiem i posłami z Sejmowej Komisji Zdrowia.
Oto reportaż z tej manifestacji.

Zbiórka manifestantów była przed kościołem Św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży, w którym została odprawiona Msza Św. w intencji Zielarstwa Polskiego. W centrum zdjęcia Prezes Polskiej Izby Zielarsko-Medycznej i Drogeryjnej w Katowicach Piotr Duda - główny organizator protestu.

Na zakończenie Mszy Św. zabrał głos p. Prezes i przedstawił cele i harmonogram protestu.

Z przed kościoła manifestanci w otoczeniu funkcjonariuszy Stołecznej Policji udali się pod Sejm.

Pod Gmach Sejmu ochrona nie dopuściła manifestantów. Proszono ich by oczekiwali na przedstawicieli Sejmu na ul. Wiejskiej

W oczekiwaniu na przedstawicieli Sejmu wygłoszono kilka przemówień. Pierwszy przemawiał Prezes Piotr Duda.

W manifestacji nie zabrakło lekarzy stosujących w swojej praktyce medycznej preparaty ziołowe. Przemawiający (na zdjęciu) dr n. med. Krzysztof Błecha przedstawił, że protest jest nie tylko zielarzy, ale także rolników, hodowców ziół, producentów ziół i preparatów, lekarzy tak jak on stosujących zioła oraz szerokiej rzeczy konsumentów. Z takiego obrotu sprawy, jakie prowadzi Ministerstwo Zdrowia, będzie cierpieć całe społeczeństwo polskie.

Do manifestantów wyszli na ulicę dwaj posłowie PiS i zapoznali się z postulatami. Obiecali pomoc.

Do zgromadzonych wyszli także dwaj posłowie PSL i też zapoznali się z postulatami. I mimo że ich partia jest w koalicji rządzącej z PO i są odpowiedzialni za ten stan rzeczy, to też zadeklarowali pomoc.
Z przed Sejmu manifestanci udali się środkami komunikacji pod gmach Ministerstwa Zdrowia na ul. Miodową, by złożyć postulaty w Ministerstwie. Ku zdziwieniu manifestujących rozmawiała z nimi sama Pani Minister Ewa Kopacz i obiecała zająć się sprawą osobiście.
Przykro jest, że rządzący naszym krajem nie czynią wysiłków by zapobiegać tego rodzaju protestom, by nie prowokować społeczeństwa do ostateczności. Świadczy o tym coraz większe niezadowolenie społeczne. Dlaczego nikt nie chce rozmawiać ze społeczeństwem przed protestem? Pod Sejmem w tym samym czasie odbywały się dwie manifestacje. Drugi protest dotyczył, złych przepisów prawnych, bezprawia i samowoli sądownictwa. Był niestety zbyt hałaśliwy (dźwięki syren i mocne nagłośnienie) i zakłócał manifestację zielarzy.

Opracowanie inż. Andrzej Piegat (sympatyk ziołolecznictwa od dzieciństwa, a od 16 lat zielarz dyplomowany).