URZĄDZENIA > DIAGNOSTYKA > QUANTEC > RELACJE OSÓB STOSUJĄCYCH QUANTEC'A

Opinie osób stosujących QUANTEC'a

Helena Czarnojan -
stosuje urządzenie od kilku lat.


Myślę, że nadszedł czas napisać coś o sobie.

    Trafiłam do medycyny holistycznej głównie dlatego, że byłam od początku swego żywota ZAWSZE CHORA.

    Chorowałam na wszystko. Zaraz na początku życia w wieku 3 miesięcy umierałam rodzicom na rękach z powodu niewydolności wątroby i serca. Do 30 roku życia niestabilny układ krwionośny, częste omdlenia, kłucia w okolicy serca, kompletny brak cyklu miesiączkowego, anginy co miesiąc, zaparcia, syndrom kręgosłupa lędźwiowego, chroniczne zapalenie stawów (tak bolesne, że zwolniono mnie w szkole z zajęć wychowania fizycznego – po zrobieniu przysiadu nie mogłam wstać, bóle głowy itd). Leczyłam się jak wszyscy u dobrych specjalistów, niestety efektów nie było.

     W roku 1989 wyjechałam do Niemiec, gdzie leczyłam się u zagranicznych specjalistów. Profesor endokrynolog w Norymberdze podawał mi hormony, po których jeszcze lepiej mdlałam i powoli przyzwyczajałam się do swoich chorób. Miałam z nimi żyć.

      I tak zaczęła się przygoda z pacjentem holistycznym,czyli całym, zależnym od jedzenia, picia, zakwaszenia, odrobaczenia, środowiska socjalnego, pozytywnego myślenia, radosnego podejmowania wyzwań życiowych.

     Sukcesy nie kazały na siebie długo czekać. Po tygodniu minęły bóle stawów, wszystkich stawów! Następnie wróciły miesiączki, zginął trądzik,  zlikwidowane zostały bóle kręgosłupa i kłucie w sercu.  I ...zachciało mi się żyć! Cóż było robić z NOWYM ŻYCIEM?

     Zaczęłam więc od nowa. Na studia i do roboty! Studia Medycyny Naturalnej  w Norymberdze dały mi to, czego szukałam tak długo. CAŁEGO CZŁOWIEKA! Człowieka, który ma ciało, duszę, umysł, infekcje, troski, stresy, męczące myśli, nieudane związki partnerskie, obciążenia rodzinne oraz to wszystko, co ciebie też męczy.

    Dzisiaj po długich latach nauki i pracy z ludźmi i coraz częściej ze zwierzętami widzę sens mojego życia. Pewna znajoma pani astrolog powiedziała, że ja nie mam zawodu. „Twoje życie, jest twoim zawodem.” I tak też się dzieje. Obcuję z ludźmi i dzięki tym kontaktom ciągle odkrywam nowe możliwości w sobie i w nich. Razem szukamy dróżki, na której spotykamy harmonię ducha i ciała. Często nam się to udaje .

     Zapraszam CIEBIE też, abyś odkrył swoje całkowite zdrowie.   
    Witam wszystkich tych, którzy doświadczyli pogorszenia swego samopoczucia po otrzymaniu tzw. diagnozy lub po usłyszeniu niedobrych wiadomości o sobie lub swoich bliskich.
    Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego jaką lawinę reakcji w organizmie wywołują usłyszane słowa lub widziane obrazy. Jedno jest pewne, niedobra myśl krąży bezustannie po głowie i doprowadza powoli, ale skutecznie cały organizm do „paraliżu” cielesnego, duchowego i umysłowego. Czujesz się jak w pułapce. Nie widzisz wyjścia i pogrążasz się niszcząc nieświadomie swoje siły witalne i odpornościowe
TO PIERWSZY DUŻY KROK DO CHOROBY
   Nasz umysł panuje kompletnie nad ciałem. Doświadczyłeś tego nieraz , kiedy przed egzaminem czułeś swoje szybko bijące serce, albo biegałeś częściej niż normalnie do toalety, albo ze strachu spociły ci się ręce i wyschło w ustach. Przykładów reakcji ciała na nasze myśli jest tyle samo ile myśli w głowie. Tylko niektóre odczytujesz ciałem, reszta dzieje się samoczynnie, w ukryciu na zupełnie innym poziomie, niedostępnym twoim zmysłom. Uświadomienie sobie tego procesu to:
PIERWSZY DUŻY KROK DO ZDROWIA.
 
     Quantec może w tym pomóc, bo
działa na poziomie kwantowym, dokładnie tam, gdzie najmniejsze cząsteczki energii formują twoje myśli i ciało. Jest pomocny, gdy trzeba tym myślom i ciału nadać nową „formę”. Ściślej mówiąc na nowo je poinformować, aby w organizmie zapanowała harmonia na wszystkich poziomach, tych widzialnych i niewidzialnych.



Kasia, lat 28


    Kiedy rozpoczęłam swoją przygodę z Quantec'iem miałam kilka cyst na jajnikach i dowód w ręku w postaci zdjęcia rentgenowskiego. Poziom moich hormonów zachwiany był od dawna, kiedyś nawet próbowałam rozpocząć leczenie farmakologiczne, ale leki, które mi przepisał lekarz endokrynolog źle znosiłam więc przerwałam leczenie. Nierówny poziom hormonów męskich i żeńskich spowodował nienaturalne wypadanie włosów i zakwitł w postaci pięknych cyst! W opisie dołączonym do zdjęcia USG dołączono, biorąc pod uwagę wcześniejsze objawy sugestie diagnostyczną - Zespół PCO. Cokolwiek to miało oznaczać - nie jestem lekarzem, a tym bardziej lekarzem specjalistą, nie wyglądało to dobrze. Do tego wszystkiego do dziś ciśnienie podnosi mi się na myśl o lekceważącej minie lekarza, do którego zgłosiłam się z wynikiem USG. Kierunek leczenia - tak się zdarza - i – proszę się nie martwić - mnie absolutnie nie zadawalał. Nie wiem co będzie z moimi jajnikami wyglądającymi jak ser z różnej wielkości dziurami, ale wypadanie włosów muszę powstrzymać, myślałam w tamtym momencie. Wynegocjowałam skierowanie do specjalistycznej poradni przyszpitalnej.
     To działo się w sierpniu zeszłego roku. Jeszcze tego samego dnia zaczęłam dzwonić do kilku z nich. Okazało się że terminy są bardzo odległe, najkrótszy jaki był możliwy to 3 miesiące czekania. Nie mogłam czekać. Postanowiłam działać. Szampony, witaminy, minerały, kolejne suplementy, skrzyp polny… brałam wszystko co wpadało mi w ręce i wtedy w ręce wpadł mi Quantec i kolejne zioła - odpowiednia na moje dolegliwości koniczyna łąkowa. Tak więc od sierpnia poddałam się oddziaływaniu Quanteca i twardemu postanowieniu picia trawy - dosłownie tak smakuje napar, jego smak i zapach przypomina trawę. Picie trawy - to nie brzmi dobrze! Zamykałam więc oczy i widziałam tę łąkę, której zapach czułam. Miłe i skuteczne ćwiczenie relaksacyjne, ale co zrobić ze smakiem? Myślałam sobie wtedy, że trawa którą piję, rzeczywiście działa na moje jajniki inaczej picie trawy miało niewielki.., nie! Raczej w ogóle nie miało by sensu.

    Nadszedł czas mojej wizyty w poradni, z której oczywiście skorzystałam i poddałam się kolejnym badaniom dwufazowym, w pierwszej i drugiej fazie cyklu, w szpitalu. Było to w listopadzie, a w grudniu wizyta kontrolna. Długo czekałam, aż usłyszę co nie tak dzieje się w moim organizmie i będę mogła podjąć leczenie. I tu się sprawa komplikuje, ale oby wszystkim się tak komplikowało! Wyniki ku mojemu zaskoczeniu były dobre. Nie stwierdzono sugerowanego wcześniej zespołu, bo żeby go stwierdzić musi być odpowiednia ilość określonych objawów. Siedząc w gabinecie, trzymając w ręce zdjęcie USG, na którym ewidentnie były cysty nie odezwałam się. Przecież lekarz ma drugie to troszkę nowsze, a tam jajniki są wolne od cyst.

    Nawet nie podjęłam leczenia farmakologicznego. Na pamiątkę moich dolegliwości zostało mi zdjęcie, ale mam lepsze pamiątki! Cokolwiek to było, kontynuuję poddawanie się działaniom Quantec'a i picie trawy.

   Murphy pisze że powszechnym prawem jest to, że każde działające na naszą podświadomość w czasie i przestrzeni wrażenie, znajduje odbicie jako sytuacja zewnętrzna, doświadczenie i wydarzenie. Przeczytałam jego książkę w trakcie studiów, wróciłam do niej teraz przy okazji tego co działo się ze mną w ostatnich miesiącach i w efekcie spotkania z Quantec'iem, który działa na poziomie podświadomości.